Dubai – też myślałem że nigdy nie będzie mnie na niego stać

//Dubai – też myślałem że nigdy nie będzie mnie na niego stać

Jak się stało że znalazłem się w Dubaju?

Dubai miasto po którym często chodziłem w Google Maps, miasto o którym jeszcze kilka lat temu marzyłem, marzyłem żeby się tam teleportować chociażby na jeden dzień, miasto o którym myślałem że nigdy mnie nie będzie na nie stać… Mogłem jedynie podziwiać zdjęcia dodawane przez moich znajomych na Facebooku. A jednak spędziłem w Dubaju 11 dni a w tych 11 dniach – sylwestra! Nowy rok w Dubaju! Mega w uj… Zarobki z inwestycji dały mi zrezygnować całkowicie z pracy w Anglii w lipcu 2017 roku. Spędzając kilka miesięcy w Polsce zacząłem planować mój wyjazd do Azji – pewnego dnia słuchając na Youtube audiobooka pt. Sekrety Prawa Przyciągania pod koniec listopada 2017 roku olśniło mnie! Zapisałem na kartce dużymi literami SYLWESTER W DUBAJU po czym przyczepiłem ją na mojej tablicy marzeń. Wiecie to było marzenie które od dawna znajdowało się w moim koszyczku. Kiedy mam dużo wolnego czasu słucham książek, często kilkukrotnie. I tak słuchając o tym prawie przyciągania które stosuje od lat postanowiłem że ten sylwester w Dubaju będzie już teraz, w tym roku. Spędzę sylwestra w Dubaju już za miesiąc – krzyknąłem. Chodząc po mieście wizualizowałem sobie wiecie – wyobrażałem sobie duże budynki, drapacze chmur. Wizualizowałem sobie to tak bardzo że idąc przez miasto ze znajomymi nawet nie wiedziałem że coś do mnie mówią. Minęło kilka dni i zaczęły się pojawiać takie promocje jak lot z Katowic za kilka stówek! Dosłownie przed samym sylwestrem! Przytuliłem okazję! I tak zaczęła się moja podróż: Dubaj, Sri Lanka, Malezja, Tajlandia i obecnie mamy koniec lipca – a ja jestem na Filipinach. W 7 miesięcy – 5 krajów! Dopiero się rozkręcam!

Dubai – pierwsze wrażenie

Do Dubaju przyleciałem późnym wieczorem więc aby odpocząć szybko poszedłem spać. Z samego rana wsiadłem w pierwszą lepszą taksówkę i gdy kierowca zapytał gdzie chcę jechać odpowiedziałem że nie wiem. Jedź Pan pokaż mi miasto. Centrum, centrum proszę Pana! Ja pierwszy raz tutaj! Jarałem się jak dziecko! Jadąc do centrum przeżyłem szok! Drapacze chmur! Piękne nowe budynki! Dużo! Cały rząd przy głównej drodze! Nowoczesne budynki, nowe chodniki, wszystko nowe! Pojechałem do centrum handlowego które jest największe na świecie! Nazywa się Dubai Mall i aby obejść całe potrzebowałem dwóch pełnych dni. Przy Dubai Mall znajduje się Burj Khalifa – największy budynek na świecie! W samolocie poznałem przesympatyczną i prześliczną dziewczynę z którą miałem okazję podziwiać to nowoczesne miasto w kolejnych dniach!

(Burj Khalifa – Największy budynek na świecie)

Co mi się nie spodobało w Dubaju?

Przerwijmy na chwilę piękny pokaz. Chcę wspomnieć o minusie który rzuca się w oko na każdym kroku. Brak natury! Brak naturalnej zieleni, miasto Dubai powstało na pustyni ze względu na złoża ropy i bogactwo z nim związane. Palmy płaczą… Posadzone palmy które są automatycznie podlewane płaczą. Nie wiem czy to taka odmiana jeśli tak to zapraszam do komentowania wpisu. One nie są w pełni zielone, liście są bardziej szarawe jakby wiele im brakowało. Czuć od nich tą smutną energię.

(Dubai – BigBen na podobiznę londyńskiego)

Jak spędziłem 11 dni w Dubaju?

Centrum handlowe i najwyższy budynek na świecie to nie wszystko! Kiedyś śmigałem na BMX wiecie mały rowerek wyczynowy i bardzo chciałem zobaczyć XDUBAI – skatepark który znajduje się w Dubaju – w ciągu 11 dni często tam zaglądałem aby podziwiać jak śmigają miejscowi gracze a także i przyjezdni odwiedzający to nowoczesne miasto!

Skateparki to miejsca dla mnie bardzo relaksujące, co najlepsze znajdują się w prawie każdym mieście na świecie więc za nimi nie tęsknię! W oczekiwaniu na Nowy Rok poznawałem Dubai całymi dniami! Specjalnie przed wyjazdem zapuszczałem brodę! Oczywiście nie mogło zabraknąć miejscowego ubrania dzięki któremu zyskałem u miejscowych ogromny szacunek który było widać na każdym kroku!

Sylwester 2017/2018

Oto największe rozczarowanie! Nie było fajerwerk aż wstyd się do tego przyznać. Poleciałem do Dubaju na najpiękniejszy pokaz sztucznych ogni których nie było ze względu na poprzedni pożar hotelu gdy został zbombardowany fajerwerkami… No nic, trzeba znaleźć kolejne „najlepsze” miejsce na obchody kolejnego nowego roku! Przed samym nowym rokiem spotkałem się ze znajomymi których poznałem wcześniej przez internet, razem zarabiamy w tych samych firmach online! Przejdźmy do perełki wyjazdu!

Patricio Today turla się na wydmach pustyni!

Nie mam zdjęć, był live na moim profilu facebook! Pewnego dnia poznaliśmy właścicieli miejsca rekreacyjnego na pustyni, postanowili nas tam zabrać! Jest to znane miejsce odwiedzające przez turystów, jednak nie każdy ma okazję posiadać miejsca VIP na widowisku które się tam odbywa. Lubię dostawać VIP! Mieliśmy okazję jeździć na quadach po pustyni! Zjeść kolację na loży VIP oglądając lokalne występy! Poznać bardziej szejków-właścieli którzy nas tam zabrali ich życie ich inwestycje. Lokalne informacje na temat Dubaju i jego bogactwa. Oraz śmigać terenowym samochodem po pustyni i pustynnych wydmach! Czad! Samochód skakał jak poje… a my w środku lataliśmy obijając się nawet o sufit! Nie raz myśleliśmy że spadniemy z wydmy albo się przewrócimy!

(Quady na pustyni w Dubaju)

Czy wrócę do Dubaju?

Tak! Tym bardziej że u szejka którego poznaliśmy mam darmowy tydzień! Powiedziałem że jak już odnajdę wymarzoną dziewczynę to skorzystamy, odpowiedział że nie ma sprawy! Która chętna? haha

Wrócę i to na pewno nie raz! Nowoczesność jaka tam panuje jest cudowna! Wszystko tak zorganizowane! Wiele metod na spędzanie wolnego czasu! Skoki ze spadochronu o których nie wspomniałem, sporty wodne, skutery wodne które kocham! Jeśli masz jakieś pytania organizacyjne na temat Dubaju to zapraszam do kontaktu! Chętnie doradzę, podpowiem!

About the Author:

Znajomi nazywają mnie obywatelem świata, to wszystko przez moją pasję do podróżowania i fakt, że nie potrafię usiedzieć długo w jednym miejscu. Z racji tego iż rozwój osobisty to bardzo ważna dla mnie dziedzina życia - od dłuższego czasu jestem na diecie. Diecie książkowej. Na szczęście nie utyłem. W życiu cenię sobie niezależność. Mieszkanie nad brzegiem lazurowego oceanu oraz praca którą mogę wykonywać z każdego miejsca na ziemi - to prawdopodobnie spełnienie moich marzeń. Ty również możesz być tego częścią. Chcesz dowiedzieć się więcej - zajrzyj na stronę o mnie.